Kredyt na życie, czyli jak załatać dziurę w domowym budżecie.
Wielu z nas będzie musiało łatać swój domowy budżet przy pomocy kredytów i pożyczek. Koszt pozyskania takiego finansowania, jak
kredyt konsumpcyjny w bankach uwzględniający wszystkie prowizje i opłaty, wynosi ponad 30% w skali roku. Warto więc poszukać tańszych źródeł kapitału, niż bankowe. W Internecie coraz popularniejsze stają się tzw. kredyty społecznościowe (ang. social lending). Ludzie pożyczają sobie nawzajem pieniądze za pośrednictwem serwisu internetowego. Takie transakcje są niezwykle korzystne dla obu stron, gdyż dzielą się one marżą, która zwykle przypada bankom, a która wynosi średnio aż 18%! Tyle wynosi właśnie średnia różnica między oprocentowaniem depozytów, a kredytów.
Idea takich kredytów społecznościowych ogólnie rzecz biorąc polega na przeniesieniu biznesowego modelu aukcji internetowych na sektor pożyczek i inwestycji. Pożyczkobiorca tworzy projekt pożyczkowy, w którym określa ile i na jaki cel potrzebuje pieniądze. Podaje on czas spłaty oraz propozycję oprocentowania. Jeżeli propozycja jest wystarczająco atrakcyjna zgłaszają się potencjalni pożyczkodawcy – osoby fizyczne, które chcą zainwestować swoje nadwyżki finansowe. Jednym z takich serwisów kojarzących inwestorów z osobami potrzebującymi kapitału jest smava.pl, na której to platformie można pożyczyć od 100 zł do nawet 100.000 zł. Średnie nominalne oprocentowanie takich kredytów wynosi ok 14%, co przy pożyczce 1000 zł spłacanych w 12 miesięcznych ratach, wraz z wszystkimi dodatkowymi opłatami (m.in. na weryfikację zdolności kredytowej pożyczkobiorcy), daje rzeczywiste oprocentowanie rzędu 10%. W porównaniu do 30%, które trzeba zapłacić w banku oferta jest naprawdę atrakcyjna. Zwłaszcza na chude lata kryzysu, które przed nami.